Gdy pojazd jest w rotacji i często zmienia status, w firmie najbardziej liczy się przewidywalność. Bez niej nawet proste rzeczy potrafią się rozjechać. Dobra praktyka to nie „kombinowanie”, tylko pilnowanie końca ochrony z wyprzedzeniem.
Auto w komisie a ciągłość OC
Najważniejsze jest jedno: OC ma być aktualne wtedy, gdy pojazd funkcjonuje formalnie jako ubezpieczany. Problemem nie jest sama koncepcja, tylko praktyka: różne daty końca. Jeśli firma nie ma rejestru, łatwo przeoczyć ważny dzień.
Jak przygotować dane, żeby nie tracić czasu
Zanim przejściem do formalności, dobrze jest przygotować pakiet danych: parametry potrzebne do weryfikacji. Dzięki temu proces idzie bez przestojów, a nie w trybie nerwowego uzupełniania. W firmie warto też ustalić, kto odpowiada za dane.
Checklista komisu: jak nie robić bałaganu
Na start wpisuje się pojazd do rejestru i przypisuje datę końca. Potem ustawia się prosty alert, żeby nie obudzić się za późno. Na końcu robi się krótką kontrolę: czy dane są spójne i czy firma wie, co robić przy przeniesieniu statusu.
Co warto rozróżnić, zanim zacznie się działać
Częsty mit to myślenie, że krótsza polisa to „inna kategoria OC”. Tymczasem odpowiedzialność cywilna działa logicznie: ma chronić przed skutkami szkód wobec cudzej własności i zdrowia. Różnica dotyczy czasu trwania. I właśnie tu pojawia się najwięcej błędów: brak rejestru.
W praktyce komisu najlepiej działa oc na 30 dni, gdy ochrona ma pokryć przejściowy etap i można utrzymać ciągłość.
+Reklama+